poniedziałek, 23 grudnia 2013

concert

Eloszka!

Już w sobotę miałam napisać tego posta, ale trudziłam się z internetem, bo korzystam z przeglądarki Firefox na której jakoś NAGLE wyskakują dziwne reklamy, ogłoszenia przez które nie da się napisać notki.. no to piszę do Was przez Chrome... zobaczymy, będę musiała to ogarnąć. Dobra, raczej nie chcecie słuchać o reklamach więc przejdźmy do tematu ;p




W piątek byłam na koncercie Dawida Kwiatkowskiego. BYŁO SUPER. Taka moc, power totalny, chociaż nieprzyjemne przepychanki na początku w kolejce nie były miłe. ;/ Pod klubem stałam już ok. 12:15, i myślałam że będzie mało osób, a tu patrzę, 30 dziewczyn stoi, i czeka pod drzwiami. Dużo osób śmieje się, że nie potrzebnie stałyśmy, marznełyśmy, jak wszyscy wchodzili w tym samym czasie... ale to się nie liczy. Wcale nie było nam zimno, bo wszystkie razem się przytulałyśmy, i taka fajna atmosfera że nie zdajecie sobie sprawy. Dzielnie czekałyśmy na Dawida, śpiewałyśmy piosenki, a nawet dzwoniłyśmy do nich <3 ;o No i co z tego że nie weszłyśmy jako pierwsze. Stałam w 3 rzędzie... niby tak super, fajnie, wszystko widać, a tu niic, bo jak zwykle 2 metrowe dziewczyny, są w 1 rzędzie, a te niższe dalej. Był straszny przecisk, więc zrezygnowałam z 3 rzędu, i poszłam na balkon. Z takiej wysokości widziałam na pewno więcej niż nijaka dziewczyna stojąca w 3 czy 4.


Dawid zrobił mega show, grał na gitarze, zaśpiewał wszystkie piosenki z "9893" i jeszcze kilka coverów, no było super. Wypaliło dużo akcji, np. z rzucaniem konfetti, śpiewaniem "sto lat" itp. <3 Gdy koncert się skończył, oświecono światła, Kwiat został na scenie i podpisywał plakaty, kartki, nawet torebki. TYLE UŚMIECHÓW, TYLE RADOŚCI, ZA JEDEN PODPIS. Moja przyjaciółka - Sara, z którą razem jesteśmy Kwiatonator, wygrała wejściówkę VIP! Obejmowała ona wejście za scenę, poznanie Dawida, i ogólnie Aloha Teamu. Najlepsze jest to, że Sara wzięła mnie ze sobą, jako osobę towarzyszącą! <3 Kwiat zszedł do nas, przywitał się, wziął nasze plakaty i podpisał. Cały czas w ręce trzymałam telefon, który Dawid mi zabrał, zawołał mnie i...... tak oto mam 2 zdjęcia ( a właściwie słit focie ) z DAWIDEM KWIATKOWSKIM. :) Przytulił nas, trochę pogadaliśmy i poszedł. To było takie cudowne, do tej pory się jaraaaaam. 



Na pewno na ten post będzie dużo hejtów, ale nie będę się nimi przejmować bo to MÓJ BLOG, i będę w nim pisać co chcę, i jak chcę. Mam nadzieję że chociaż 1 Kwiatonator przeczyta ten post, i mu/jej się to spodoba :) To dziś na tyle :) W środę postaram się zrobić "My Christmas presents" ale nie obiecuje :*
Cześć!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz